Brniemy do przodu
Z dniem 10 lipca ruszyliśmy do przodu. Nie bez oporów, ale jednak. Środa była jednym wielkim napięciem. Transport z bloczkami miał być we wtorek, niestety awaria HDS spowodowała przesunięcie go na środowy poranek. Żeby nie było za pięknie - 0 6:50 dzwoni kierowca, że jest na miejscu, i idzie obejrzeć dojazd. Gdzieś koło ósmej zadzwonił majster, że zaczynają się rozładowywać, ponieważ ciężarówka się zakopała. Przy próbie wyjechania niestety część palet oberwała przez co dolne warstwy nadawały się tylko do przycinania. Jak się okazało "500" nie za bardzo lubi być stukana i jest znacznie delikatniejsza niż standardowa "600". Ale, do rzeczy. :) Tego samego dnia przybył Pan Grzegorz, celem wprowadzenia załogi w arkana systemu ytongowskiego. Panowie budowlańcy w znajomym sobie stylu bagatelizowali wszystko na zasadzie "dobra, dobra".
Panowie dość szybko wyrobili większość materiału z pierwszego rzutu i przyszło nam zamówić nadproża. Nadproża po zamówieniu poczekały kilka dni na składzie, ponieważ nie zamówiliśmy bloczków, a te skończyły się za szybko. Przez to musieliśmy organizować transport na 11 palet. Kuriozum całej sytuacji polega na tym, że budowlańcy nie chcieli brać od razu całości materiału, co by mieli miejsce i nie trzeba było nosić tego na piętro. Kiedy udało mi się znaleźć ładowacza z okolicy było za późno, ponieważ byłem policzony na transport ze składu a nie z zakładu.. efekt - płacimy dwa razy za transport, który kosztuje tyle co paleta 24.
Na koniec przyszło do zamawiania drewna na strop. Tartak polecony przez budowlańców okazał się niewydajny i 12m3 desek mógłby wyprodukować na "za tydzień". Musieliśmy zrezygnować. Koniec końców wylądowaliśmy w innym tartaku. Trochę potargowaliśmy się żeby wziąć dłuższe pakiety - z deskami około 6 metrów, a mniej krótkich. Wyszło jak wyszło. NIby deski długie, ale według budowlańców, za wąskie.
Komentarze