Prawidłowa izolacja poddasza
Przed rozpoczęciem izolacji poddasza skontaktowaliśmy się z firmą, która zajmuje się termowizją oraz badaniem szczelności budynków (test N50). Zrobiliśmy to, aby mieć pewność, że nigdzie nam nie ucieka ciepło. :)
W trakcie rozmów z firmą, którą wybraliśmy do badania padła propozycja, aby umieścić dodatkowo wiatroizolację pod deskowaniem. Pomysł z początku wydawał się poroniony, ponieważ dach mamy już szczelny. Panowie wytłumaczyli, że wiatroizolacja ma chronić wełnę przed nawiewaniem zimna/wywiewaniem ciepła. Między wiatroizolacją a deskowaniem zostaje oczywiście szczelina wentylacyjna, która pozwala schnąć deskom i wyciąga ewentualną wilgoć.
Koniec końców - nie bez poprawek - ale zrobiliśmy wiatroizolację. Robienie tego, po wykonaniu dachu jest katorgą i robotnicy skasowali nas jak za złoto. Nie mniej nauczka na przyszłość - można to zrobić przed deskowaniem.
Poniżej zdjęcie podczas testu - kiedy wentylator wytwarzał w budynku nadciśnienie. Jak widać wiatroizolacja nie jest połączona z murem - tamtędy przewiewało, mimo gotowej elewacji:
Po założeniu pierwszej warstwy wełny:
Jak widać wiatroizolacja jest przyklejona do ścian w sposób szczelny. Podczas drugiego badania szczelności budynku wyszło nam, że z samą wiatroizolacją osiągnęliśmy standard dla budynków z wentylacją grawitacyjną (przy czym kratki były zasłonięte - co znaczy, że w ciągu 1 godziny w budynku następuje 3-krotna wymiana powietrza.
Przyznamy szczerze, że jesteśmy mile zaskoczeni efektami z samej wiatroizolacji. Już po jej założeniu, a jeszcze przed wełną udawało się utrzymać trzema grzejnikami o mocy około 1-1.5kW (takimi jak) na zdjęciu temperaturę kilku stopni, gdy na zewnątrz temperatura była poniżej zera.
Obecnie po założeniu wełny - pierwszej i drugiej warstwy, te same 3 grzejniki, utrzymują 16C przy temperaturze zewnętrznej 3-8C. Z niecierpliwością czekamy na uruchomienie gazu. :-)
Komentarze